Mój pierwszy motor to Suzuki...

- opublikowano: 19-07-2007

Coraz więcej zwolenników jazdy na motorach można spotkać idąc ulicami naszego miasta. To typowo wakacyjne hobby. Zwłaszcza teraz cieszy się dużym zainteresowaniem. Przyjrzeliśmy się bliżej jednemu z oławskich motocyklistów. Nie dostał nigdy mandatu za przekroczenie prędkości, bo jak twierdzi to bardziej "lans" na motorach typu "chopper" niż niebezpieczne, "wyczynowe" jeżdżenie. Interesują was motory, zloty i kluby motocyklistów ? Tutaj dowiecie się czegoś więcej na ten temat.

Olga Brzezińska - Kiedy narodziła się Pana pasja do motocykli?

Konrad Ostapski - JeŁdziłem do dziadka na wakacje. On woził mnie na WS-ce. JeŁdziliśmy razem na polowania i bardzo mi się to spodobało. Od tego się zaczęło. Zawsze marzyłem o motorynce, póŁniej był kolejny etap i myślałem o czymś większym. Mój pierwszy motor to Suzuki Intruder 1400, który jest produkowany na wzór Harleya.

O.B. - Czy jeŁdzi Pan na "zloty"?

K.O. - Tak jeżdżę. Na najciekawszym zlocie byłem w Austrii nad jeziorem u podnóża Alp w miejscowości Faak am See. To jeden z największych zlotów w Europie. Przyjechało tam od 100 do 150 tyś ludzi, z czego 65 tysięcy na motocyklach. W Polsce nie organizuje się tak licznych spotkań motocyklistów, co nie znaczy, że są mniej ciekawe.

O.B. - Co na takim zlocie się dzieje? Czy pokazujecie swoje umiejętności, wymieniacie doświadczenia?

K.O. - Przede wszystkim jedziemy tam odpocząć, miło spędzić czas, wyszaleć się na koncertach, powspominać i posiedzieć przy ognisku. Wymieniamy również doświadczenia.

O.B. - A czy dostał pan mandat za przekroczenie prędkości?

K.O. - Jeszcze nie. Przekroczenie prędkości - owszem zdarzało mi się, lecz nie takie absurdalne jak 220 km/h. Mój motor nie jest w stanie takiej prędkości osiągnąć. Jego maksymalna prędkość to 160 km/h. Ten motor służy do tak zwanego "lansowania się", jak to czasem określam, i spokojnej turystycznej jazdy, a nie do sportowych slalomów po ulicach.



O.B. - Czy istnieje Klub w Oławie? Są ludzie, którzy chcą go współtworzyć i trwać w nim?

K.O. - To nie jest taka prosta sprawa. Jeżeli chodzi o osoby, które są w klubach to tak. W Oławie są tacy ludzie, natomiast rdzennie oławskiego klubu nie ma.

O.B. - Więc jakie kroki należy podjąć, aby założyć klub?

K.O. - Przede wszystkim musi być grono osób chcących klub założyć, dobrym pomysłem jest aby taka grupa zarejestrowała się jako stowarzyszenie (min 15 osób), jednakże aby zaistnieć jako klub motocyklowy w pełnym tego słowa znaczeniu nie trzeba zakładać stowarzyszenia, ale swoja pracą i zaangażowaniem zasłużyć sobie na prawo noszenia barw na plecach.

O.B. - Co to znaczy ?

K.O. - Prawo do noszenia barw na plecach, czyli loga wraz z nazwą klubu, które wymyślimy nadawane są przez "radę klubów" już istniejących na Kongresie Klubów. Odbywa się on dwa razy w roku. Nowa grupa przedstawia się klubom, które są już obecne w Polsce. Weryfikują logo pod kontem barw, pewnych symboli, aby nie kojarzyły się one z innymi klubami motocyklowymi. "Rada" ta podejmuje decyzje czy przydzielić nam prawo do noszenia tak zwanego "przodu" czyli naszego loga, ale tylko z przodu kamizelki. Jeżeli grupa sprosta wymogom takie pozwolenie dostaje.

O.B. - Co dalej?

K.O. - PóŁniej powinniśmy być "widziani" tzn. organizować imprezy, uczestniczyć w nich, zapraszać inne kluby, nawiązywać znajomości , przyjaŁnie, pomagać, krotko mówiąc reprezentować naszą grupę na "scenie" życia motocyklowego godnie, z honorem oraz poszanowaniem innych klubów i stworzonych przez nie zasad. To jest dosyć długa droga. Trzeba zasłużyć sobie na szacunek wśród innych klubów. Po pewnym czasie jeśli działaliśmy i kierowaliśmy się ustalonymi zasadami, wówczas na kongresie, dostajemy prawo do noszenia naszych barw na plecach

O.B. - Czy każdy może wejść w skład klubu?

K.O. - To musi być ktoś taki, kto faktycznie chce być w klubie i chce w nim działać. Mówi się, że jeżeli ktoś wchodzi do klubu zwłaszcza do Mc to przestaje istnieć jako jednostka liczy się tylko klub, klub ponad wszystko, co nie znaczy że klub nie dba o swoich członków i nie pomaga w problemach, wręcz przeciwnie, jednakże dobro klubu ponad wszystko. W zasadzie wszystkie przestrzegają tych samych ogólnie przyjętych zasad, z których najważniejsze to braterstwo, przyjaŁń, respekt i szacunek dla każdego, reszta to już często sprawa indywidualna każdego z nich. Jak mówiłem w Oławie takiego nie ma, ale są osoby, które do nich należą.

O.B. - Czy należy pan do jakiegoś?

K.O. - Nie, ale zawsze marzyłem o przynależności do "Hells Angels", który powstał w Stanach. Było o nim parę filmów również. Jak byłem młody powiedziałem sobie, że jeżeli przynależeć do klubu to tylko do tego lub do takiego, który bym współtworzył z ludŁmi, którzy chcą tego samego i myślą podobnie - dziś myślę, że to nie o "klub" chodzi, jego nazwę czy historie jaką niesie ze sobą ale o ludzi w nim zebranych, bo to oni przecież go tworzą.

O.B. - Czy do klubu można się tak po prostu zapisać?

K.O. - Nie, nie to nie jest tak. Przede wszystkim musi tam być osoba, która mnie do klubu wprowadzi czyli ktoś, kto w klubie jest i przedstawi mnie pozostałym, wówczas jeśli zostanę wstępnie zaakceptowany przez grupę zaczynam swoje życie jako przyjaciel klubu i osoba klub wspierająca, otrzymując tzw. supporta. W tym czasie członkowie klubu poznają lepiej mnie i vice versa. Jeśli zdecyduje się na przynależność do klubu, deklaruje taka chęć i jeśli zostanie przyjęta wówczas staje się jego członkiem, jednakże bez pełni praw członkowskich. Takie prawa maja tylko mebersi, czyli osoby które przeszły wszystkie "etapy" od supporta po przez hangaroud'a i prospecta do mebera.

O.B. - Wiem, że działacie, organizujecie imprezy w Oławie...

K.O. - Staramy się działać. Przede wszystkim ideą, która przyświecała powstawaniu tych imprez było poznawanie się oraz propagowanie życia rockowo-motocyklowego w Oławie. W tamtym roku odbyła się trzecia i największa impreza motocyklowa, jaką udało się zorganizować w naszym mieście. Bez Goski, Agnieszki, Sylwii i drugiej Agnieszki, Andrzeja, Marka, Marcina, Roberta, Tomka i Grześka – bez pomocy tych ludzi i wielu innych, których przepraszam za pominiecie, nie udałoby się to. Była darmowa grochówka, dwie kapele, ognisko i mila atmosfera, czego życzę wszystkim na takich imprezach.

O.B. - Czy motocyklistom "dokucza" Policja?

K.O. - Osobiście nie miałem z nią problemów, ale na pewno motocykliści maja problem z Policją, a Policja ma problemy z nimi. Po prostu dbają o porządek czasami w mało kulturalny sposób, i ten brak często gęsto kultury i wyrozumiałości jest zmorą współczesnej Policji. Osobiście znam ludzi, którym wlepiono mandat za prowadzenie, a nie jazdę rowerem po pijanemu, o czymś to chyba świadczy. Statystyki to nie wszystko, a sztuczne ich "nabijanie" zwolenników policji nie przysporzy, a już na pewno nie wśród motocyklistów. Nie twierdzę, że my jako motocykliści jesteśmy zawsze i wszędzie w porządku ale to policja powinna "święcić" przykładem jako instytucja porządku pilnująca.

O.B. - Jak odbiera motocyklistów społeczeństwo oławskie? Pozytywnie czy raczej negatywnie?

K.O. - Cóż, jak w życiu bywa, że opinie na nasz temat są podzielone, ale ja nigdy nie spotkałem się z negatywnym podejściem do mojej osoby jako motocyklisty.

O.B. - A jeśli chodzi o kierowców?

K.O. - Kultura jazdy w Polsce się troszeczkę zmienia – chyba na dobre. Kierowcy widząc, że jedzie motocyklista starają się ustąpić mu miejsca na drodze.

O.B. - Jak się ubierać wsiadając na motor? Czy ubiór ma znaczenie?

K.O. - Jeśli chodzi o skórę. Skóra motocyklowa przede wszystkim jest ciężka i gruba. To nie jest taka cienka skóra jak noszą niektóre panie. Motocyklowa skóra ma 2, 3 mm grubości. Chroni nasza skórę przed starciem przy upadku. W zależności od klasy skóry ochraniacze są lepsze, bądŁ gorsze lub wcale ich nie ma. Skóra na Ścigacze ma więcej ochraniaczy i jest z reguły bardziej kolorowa, dlatego kompletnie nie pasuje na choppery. Na choppery dominują skóry w kolorach brązu i czerni. Ubiór ma duże znaczenie.

O.B. - W jakich butach jeŁdzić najlepiej

K.O. - Jeśli chodzi o choppery to ludzie jeżdżą w martensach, kowbojkach albo w butach wojskowych np. armii niemieckiej, polskiej w każdym razie ciężkie obuwie tego typu.

Oława posiada duże zaplecze motocyklistów. Wierzymy, że powstanie rdzenny klub w Oławie.
Życzymy powodzenia!

dodaj
komentarz
komentarz z NICKiem
zarejestruj
swój NICK


Polub OSI





Waszym zdaniem (komentarzy: 5. )
06-11-2010 ~ Adam ( gość OSI) zgłoś naruszenie
A jeśli sam wymyślę barwy naszyje na plecy ... może skopiuje czyjeś ?? ?czy coś mi grozi ?? ? :D
15-03-2008 ~ Kuzio ( gość OSI) zgłoś naruszenie
Up The Irons!
01-09-2007 ~ Ninja ( gość OSI) zgłoś naruszenie
Street Fighter górą !! ! a nie jakies tam bzyki !! ! pozdor dla wszsytkich jednośladów !! !
28-08-2007 ~ Mic ( gość OSI) zgłoś naruszenie
Witam, no nie jest to glupi pomysl z tym spotkaniem, mozna cos takiego zrobic.

Niestety ja wracam dopiero we wrzesniu wiec jak pojezdze to raczej bedzie cud :) Oby pogoda dopisala.


RM250 -> Bandit600 -> GSXR 600 K5
16-08-2007 ~ RAF ( gość OSI) zgłoś naruszenie
Witam.
Własnie zdałem egzamin na prawo jazdy i kupiłem swój pierwszy motocykl Suzuki GS 500. Chętnie nawiązał bym jakiś kontakt z innymi oławskimi fanami 2 kółek. Czy są ustalone jakies miejsca i terminy "zbiórek"?
Jesli nie to moze warto byłoby coś takiego zrobić. Np. spotykamy się w każdą sobotę o jakiejś godzinie w konkretnym miejscu. Będzie okazja aby pogadac o sprzęcie, imprezach i później zrobić przejażdzkę po Oławie lub gdzie dalej :)
Jesli pomysł jest ok, to ... proszę zaproponować miejsce i czas i .... podać dalej.

OSI - OLAWA.INFO - Mój pierwszy  motor to Suzuki...

najnowsze tematy:




komentowane




Oławski Serwis Informacyjny - pierwszy oławski portal: Oława, Jelcz Laskowice, Domaniów | OSI odtłuszczone ;) OSI i "ciasteczka"
UAD.PL | OSI - OLAWA.INFO 2004 - 2019 | reklama | redakcja | mapa serwisu | polityka prywatności | regulamin